Bareja by tego nie wymyślił
Po przegranym meczu "w siatę" Polska-Słowenia z 26. września 2019 Wojciech Mann okazał się prawdziwym Nostradamusem. No ale chociaż nie ma takiego dna, w które nasza "rasa panów" nie potrafiłaby zapukać od spodu, kto przypuszczałby, co zrobią parę miesięcy później ludzie pozbawieni honoru i z amputowanym wstydem? I jak bardzo trafne okażą się poniższe słowa pana Manna?
Jeszcze wracając do tego meczu siatkarzy ze Słowenią, to warto by tu pomyśleć o zastosowaniu pewnej taktyki, którą stosuje partia rządząca. Mianowicie: wystąpić o powtórkę meczu, a żeby było jeszcze bardziej sprawiedliwie - żeby w naszej drużynie było więcej siatkarzy niż u przeciwników. To mogłoby sprawę załatwić. Nie wiem tylko, czy sami sportowcy zgodziliby się na taki zabieg, bo oni chyba honorowo podchodzą do tego, co robią, a honor u nas jakby coraz mniej się sprawdza.
21. listopada mogliśmy usłyszeć słynne: Pani marszałek, trzeba anulować, bo my przegramy. Za dużo osób po prostu jest. Chamstwo, na które brak słów.
Trochę się zastanawiałem, czy po wrześniowym występie nie zdarzy się tak, że - mówiąc złośliwie - Komisja Etyki Polskiego Radia stanie przed Mannem. Niestety stało się jeszcze gorzej - gdy to piszę, Trójka nie jest już Trójką, bo nie ma w niej Manna.