Czymś pewnie i to będą przykrywać

Około pierwszego lutego bieżącego roku nasi wybrańcy narodu głosowali w sprawie jakiejś ustawy, i to chyba tej konfidenckiej (czyli, mówiąc bez ogródek, pozwalającej donosić na współpracownika, który mógł nas koronawirusem zarazić, w celu wyłudzenia odszkodowania). Niezależnie od sensowności takiego podejścia i od wyniku głosowania, przy okazji, jakoś tak wyszło, że niejaki minister Bortniczuk głosował, kiedy w Kurwizji był akurat na wizji, a na zajętego pracą zdalną w ogóle nie wyglądał. Ciekawe jak ten fenomen bilokacji wyjaśnią i dlaczego będzie to winą Tuska. Bo nie liczę na jasną odpowiedź, który "słup" głosował na dwie ręce, za niego. Ech... Jak powiedział niezawodny Wojciech Mann, kiedy niezłomny redaktor Klaudiusz Slezak demaskował któreś inne oszustwa i kłamstwa polityków:

Drogi Klaudiuszu! Będąc człowiekiem za pan brat z polityką i z politykami powinieneś, młody człowieku, dawno już zarzucić nadzieję, że oni po pierwsze rozumieją, co mówią, po drugie wiedzą, co mówią, a po trzecie mówią z siebie, a nie z przysłanej ściągi. A potem zaklinają się na wszystkie świętości, że wyjęte z kontekstu, że nikt ich nie rozumie - w kółko to samo. A my - jak te głupki - słuchamy i próbujemy polemizować.

Właściwie to obawiam się, że wyjaśnień rządowej tuby propagandowej nawet nie powinienem słuchać, bo musiałbym sobie jakiejś whisky nalać dużą dawkę przypominającą, pewnie na trzeźwo nie dałoby się tego przyjąć...