Do pociągu nie byle jakiego

Przy kupnie biletu na pociąg na dzień "późniejszy niż data planowanej korekty rozkładu jazdy" padło pytanie, które właściwie powinno być uznane za idiotyczne: "Dlaczego pan już kupuje bilet?". Ech... Bo mogę? Pomijam fakt, że w chwili, gdy sprzedaż jest już otwarta, kupno biletu nie powinno być już żadnym problemem, poprawność podanych w rozkładzie godzin odjazdów nie powinna już budzić żadnej wątpliwości... Z drugiej strony wiem też, że w tym kraju w rozkładzie jazdy czasem może się jednak znaleźć pociąg, którego fizycznie nie ma, sam kiedyś próbowałem takim jechać. Bez powodzenia.