Inflacja
Strasznie nam się zdewaluowały pojęcia, które powinny zawsze znaczyć tyle samo. Jeśli coś jest "bardzo niepokojące", "niebywałe" czy "niepojęte", to powinno chyba wykluczać przejście nad tym do porządku dziennego? Zwłaszcza gdy bardzo przypomina to dojście nazistów do władzy? A jednak mamy inflację. Mamy rozwodnienie pojęcia "afery", gdy aferę, po której "natychmiast powinno się stać X", mamy codziennie. Gdy orwellowską nowomową przestępcy mówią nam, że nikt ich nie będzie uczył praworządności. Gdy... największa zorganizowana grupa przestępcza w kraju pracuje w rządzie. Gdy po stonowanej przemowie jednej z najważniejszych osób w państwie zaraz z propagandy wylewa się na nią wiadro ścieków. Gdy milicyjni uzbrojeni bandyci pałują i aresztują legalnie demonstrujących. Gdy podobne "kurwiozum" (niestety nie jestem autorem tego pięknego terminu) nie tylko w ogóle ma miejsce, ale trwa "przez osiem ostatnich lat"... Ech.