O kradzieży zgodnej z procedurami
Na LinkedIn zaproponowała mi się oferta pracy. Part-Time, testing the app's functionality (receiving, sending money), use your own mobile device for testing. Applicant must have an active bank account, minimum balance of 10 pounds. There is no assurance of a minimum of hours of work per month... Przyszło mi na myśl piękne staropolskie słowo: żekurwaco? Programiści za to przypomną sobie pewnie duck test: If it looks like a duck, swims like a duck, and quacks like a duck, then it probably is a duck. No to zgłaszam spam. Reakcja: "Dziękujemy za zgłoszenie tej publikacji oferty pracy. Sprawdziliśmy ją i stwierdziliśmy, że jest zgodna z naszą Polityką dotyczącą publikacji ofert pracy". Oczywiście złożyłem zażalenie na tę decyzję, ale czy to coś dało? Nie, skąd. "Po ponownym przejrzeniu publikacji oferty pracy stwierdziliśmy, że jest ona zgodna z naszą Polityką dotyczącą publikacji ofert pracy". Ech... Jeśli nie wiedzieliście od dawna takich rzeczy, możecie o tym przeczytać np. w artykule na Indeed o rozpoznawaniu szwindli (akapit o pralniach pieniędzy):
A common money laundering strategy involves the scammer reaching out to you via email or a job listing. They may try to convince you to accept a sum of money and to use your personal bank account to transfer it to another account, allowing you to keep a percentage. Usually, their rationale behind this circuitous transmission is that it would be easier and more efficient to use your account instead of theirs. The scammer is actually trying to acquire your bank account information.
No i jeśli działanie wygląda na szwindel (a wygląda), to prawdopodobnie jest szwindlem. Czy muszę mówić, że normalna firma nie każe na danych i pieniądzach klienta operować z użyciem własnego sprzętu i konta? Ja rozumiem, nikt nikogo tu do przestępstwa nie zmusza (tylko ładnie prosi), ale oferta tak śmierdzi, że naprawdę można by nie czekać, aż ktoś się nabierze na coś, co ewidentnie jest pułapką na łosia. Tymczasem - przecież nie zadzwonię na policję, żeby przyjechali na LinkedIn. Całujcie psa w rzyć, chcecie promować przestępców i pomagać w naciąganiu ludzi, to sobie tak róbcie.
A może po prostu jestem niepoprawnym idealistą...