Zdarzyło mi się (niestety) pójść z osobą towarzyszącą na spotkanie reklamowe, czyli na seans wciskania towaru ludziom. No ale jak oni namawiali!... Szkoda, że nie nagrałem rozmów. Nagroda gwarantowana - nowy tablet z kamerą 4K, nic zupełnie nie trzeba kupować... A potem jak zwykle - niezwykle korzystna cena, naprawdę się opłaca, w tej cenie dodatkowo jeszcze to i to macie za darmo... Nie słuchali, że mamy inne wydatki i na tę ratę też sobie nie pozwolimy. Mieli również czelność powiedzieć, że często chodzimy na takie spotkania i zawsze to samo mówimy. Nie krępowali się przy ludziach nie rokujących już wyskoczenia z dużych pieniędzy powiedzieć "No to państwo out". Na koniec ze słowami "My jesteśmy uczciwi" wręczyli COŚ. Nie jest to tablet, choć takie słowo widnieje na pudełku. Ani tabliczka graficzna. To taka zabawka z Chin, w detalu warta kilka dolarów, a w hurcie może dolara. Znikopis, powiedziałbym (tylko że na baterię) - spytajcie Google o Shenzhen HSP85. Miałbym tu taką Ogólną Teorię Względności Uczciwości, może nie całkiem oryginalną, ale za wyjątkowo niską cenę 1000 EUR gotów jestem się nią podzielić...